Dr Paweł Jedynak, Wydział Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii

Dr Paweł Jedynak

Dr Paweł Jedynak, Zakład Fizjologii i Biochemii Roślin UJ

 

Kilka słów o mnie.

Wieczny optymista, otwarty na wyzwania i pełen ciekawości. Pasjonują go zarówno fizjologiczne, jak i molekularne mechanizmy rozwoju roślin, glonów i bakterii. Docieka, jak wykorzystać drzemiący w nich potencjał do wytworzenia nowych biotechnologii i produktów. W wolnych chwilach - zapalony siewca wiedzy, laureat konkursu FameLab, nominowany do konkursu Popularyzator Nauki, autor wielu publikacji popularnonaukowych i gość audycji radiowych.

 

Kto był/jest Pana autorytetem?

W młodości towarzyszyły mi słowa Ludwika Pasteura "Szczęście sprzyja przygotowanym umysłom". Ale nie zawierzam ślepo autorytetom, wszak Pasteur w wielu sprawach nie miał racji, a jego poglądy wstrzymały rozwój niektórych kierunków mikrobiologii. Jego próby wytworzenia antybiotyków także spełzły na niczym, bo zabrakło mu po prostu szczęścia. Dlatego uważam, że każdy musi odnaleźć własną, unikalną drogę. Wszak podążanie utartymi szlakami niczego nowego nie odkryje.

 

Pana przepis na sukces w swojej dziedzinie.

Gdy Friedrich Miescher odkrył DNA można by było pomyśleć, że odniósł spektakularny sukces. Tymczasem pewnie o nim nie słyszeliście. Podobnie jak o Karym Mullisie, którego wynalazek zrewolucjonizował cały dzisiejszy świat i pomaga walczyć z pandemią koronawirusa. Żaden z nich nie pracował dla osiągnięcia sukcesu, lecz dla zaspokojenia własnej ciekawości i osiągnięcia satysfakcji. Naprawdę wielkie odkrycia biologii dwudziestego wieku miały swój początek w badaniu niepozornych morskich meduz czy szlamu z gorących źródeł. Ludzka kreatywność pozwoliła dostrzec w efektach tych badań coś, bez czego nie istniałby dzisiejszy świat. I to historia osądza o sukcesie naukowca. Bo w nauce nie chodzi o to by być Znakomitością, lecz o to by prowadzić znakomite, naukowe życie.

 

Co jest dla Pana motywacją?

Moją motywacją są... ludzie. Moi współpracownicy i studenci. Ich zapał sprawia, że nie mogę się poddać, nawet gdy badania nie wychodzą obiecująco i potencjalne wielkie odkrycie wymyka się z rąk. Praca w zespole nie pozwala poddać się zniechęceniu, zarażamy się wzajemnie optymizmem i ciekawością. Razem pokonujemy trudności i szukamy rozwiązań problemów oraz nowych celów badawczych. Poza tym odnajduję prawdziwą radość w tym co robię. Uwielbiam swoją pracę, nie tylko tę część laboratoryjną, ale także godziny poświęcone przed komputerem na analizę danych i tworzenie wykresów. Bo prawdziwe odkrycia dzieją się właśnie w domowym zaciszu, gdy przeglądając się danym nagle dostrzega się ukryte zależności i wykrzykuje „Heureka”!

 

Jak wygląda życie naukowca?

Pokutuje obraz naukowca w źle dobranych skarpetkach i dziurawym sweterku, całymi dniami przelewającego coś z probówki. Tymczasem młodzi naukowcy, których znam, biegną po pracy do siłowni, na koncert albo na piwo z przyjaciółmi. W pracy zawsze zabiegani, korzystając z najnowocześniejszych sprzętów zbierają i analizują dane. Ale są też managerami, zarządzają ludźmi i funduszami, piszą kosztorysy i naukowe biznesplany. Nic dziwnego, że niektórzy zakładają też małe przedsiębiorstwa, pozwalające wdrażać w życie ich niecodzienne pomysły. W tej pracy codziennie dzieje się coś nowego.

 

Bo w nauce nie chodzi o to by być Znakomitością, lecz o to by prowadzić znakomite, naukowe życie.

Czy doświadczył Pan jakiejś porażki, którą później przekuł Pan w sukces?

Życie, także to naukowe, niestety nie jest usłane różami, a porażki i nieoczekiwane sytuacje zdarzają się często. Sekretem jest zachowanie optymizmu i elastyczne podejście do sytuacji. Badając oddziaływania różnych czynników na organizmy chcielibyśmy zobaczyć jakiś spektakularny efekt. Badając wpływ bisfenolu A na rośliny spodziewałem się, że ta powszechnie napiętnowana substancja okaże się niebezpieczna także dla roślin. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że nie ma ona na nie negatywnego wpływu. Początkowo wydawało mi się to porażką. Opublikowałem wyniki tych badań, a moje obserwacje znalazły potwierdzenie. Sama publikacja została zauważona w świecie naukowym, pokazując, że nie wszytko jest takie proste jak mogłoby nam się wydawać.

 

Dlaczego warto studiować na uniwersytecie?

Uniwersytet zmienia człowieka na lepsze, pozwala dojrzeć do dorosłości. Pozwala zrozumieć czego się pragnie i daje narzędzia by te pragnienia zrealizować.

 

Jak dobrze wykorzystać czas na studiach?

Uniwersytet to ludzie - przedziwny tygiel w którym kotłują się różne sposoby myślenia, ich problemy, obawy i nadzieje. Poszczególne kierunki studiów dają wiedzę jak rozwiązywać te problemy i spełniać marzenia. Warto zdać sobie z tego sprawę i obserwować - siebie i innych. A wtedy znakomite pomysły pojawią się same.

 

Jaką radę udzieliłby Pan młodym ludziom?

Nie bać się próbować. Zbyt często słyszę, że studenci boją się zrealizować jakieś swoje plany lub marzenia, albo nietypowy eksperyment badawczy, bo... wydaje im się, że za mało jeszcze wiedzą, nie mają umiejętności lub ich pomysły zostaną wyśmiane. Nie pozwólmy by nasze obawy powstrzymywały nasz własny rozwój. Ja nie urodziłem się naukowcem, ekspertem w dziedzinie stawałem się powolutku, dzień za dniem. A pracownicy na Uniwersytecie są otwarci na wszelkie nowe idee i zawsze wielu znajdzie się takich, którzy tchną wiatr w żagle marzeń.

 

Wykształcenie czy doświadczenie?

Usłyszałem kiedyś, że Uniwersytet to nie sklep z rybami, tylko z wędkami. Uniwersytet daje szanse i ukazuje możliwości. Ale samemu należy nauczyć się jak i do czego je wykorzystać. Uczy się tego nie tylko na salach wykładowych. Wiele instytutów badawczych jest otwartych na współpracę ze studentami. Daje to dodatkową szansę na zdobycie praktycznego doświadczenia i umiejętności oraz skorzystanie z doświadczeń innych. W ramach studiów organizowane są także staże w firmach, dając rozeznanie jaką pracę można zdobyć po uzyskaniu odpowiednich kwalifikacji. Uważam, że na drodze do sukcesu nauka i doświadczenie muszą iść w parze.

 

Jakie nowe wyzwania stoją przed Panem?

Jednym z najważniejszych tegorocznych celów jest pomyślne zakończenie aktualnie realizowanych badań. Ale do tego dochodzą też plany popularnonaukowe, w tym napisanie książki. Prawdziwym wyzwaniem jest znaleźć na to wszystko czas.