Filip, Wydział Matematyki i Informatyki

Filip

Filip, student z Wydziału Matematyki i Informatyki

 

Wybrałem mój kierunek studiów, ponieważ...

Studiuję matematykę stosowaną. Ten kierunek wymaga ode mnie abstrakcyjnego myślenia i patrzenia na problemy z wielu różnych perspektyw. Patrick Rothfuss napisał kiedyś, że czarodziej to osoba, która potrafi posiadać dwa sprzeczne ze sobą poglądy i uważać oba za prawdziwe, myślę, że to samo zdanie charakteryzuje matematyków. Przede wszystkim jednak, zajmowanie się matematyką jest dla mnie niesamowicie przyjemne.

 

Jakie były/są najciekawsze przedmioty na Twoim kierunku studiów i dlaczego?

Zdecydowanie topologia – czy jak powiedział jeden z profesorów naszego wydziału – nauka o bliskości. To jeden z pierwszych przedmiotów, który uczy myślenia w zupełnie nowy sposób, który wymaga pewnego oderwania od tego, co znane i namacalne. Jednocześnie jest to fundament lwiej części matematyki, to dziedzina bogata w pstrokate, dziwne obiekty, ale również w potężne narzędzia. W końcu, to jeden z lepszych przykładów, że matematyce bliżej do sztuki, aniżeli do nauki.

 

Studiowanie to...

Studiowanie to podróż. To droga z dzieciństwa w dojrzałość, z ignorancji w poznanie, z chwiejności w pewność. To czas pełen nowych doświadczeń, wielu pięknych chwil i radosnych uniesień, ale również bolesnych upadków. To jeden z najbardziej formatywnych okresów naszego życia. Nie można jednak zapomnieć, że studiowanie to również tona zabawy.

 

Co było/jest dla Ciebie największym wyzwaniem?

Na początku studiów wszystko jest nowe, na wykładach profesorowie wylewają na nas wiadro wiedzy, po czym pytają "czy wszystko jest jasne?" Nic nie jest jasne, rozumiecie z tego mniej niż niewiele, ale patrzycie po sali i wszyscy wyglądają jakby właśnie powiedziano im, że dwa plus dwa to cztery, więc siedzicie cicho, kiwacie głową. Po wykładzie moglibyście zapytać kogoś, o co tam chodziło, ale przecież nie znacie tych ludzi, wyjdziecie na ignoranta, więc siedzicie cicho. Dopiero jakiś czas później zaczynacie swobodnie rozmawiać, okazuje się, że wszyscy myśleli dokładnie tak samo jak ty. Trochę wysiłku wymaga przełamanie się do zadawania pytań, które wydają się oczywiste oraz zrozumienie, że ten straszny profesor naprawdę chce, żebyś to zrozumiał. 

 

Jak wygląda życie studenckie?

Dla mnie życie studenckie oznacza przede wszystkim spontaniczność i otwartość na nowe doznania. To długie wieczory spędzone z ludźmi pełnymi pasji, to nieprzespane noce i wczesne poranki. To niezliczone godziny spędzone na uczelni, kształcące rozmowy oraz wyczekane fragmenty ciszy. To te chwile, o których wiem, że nigdy ich nie zapomnę i te, które już zapomniałem. To ci ludzie, których spotykam tylko raz i ci, o których wiem, że będą ze mną całe życie.

 

Stoi przed nami wiele wyzwań, których nie jest w stanie rozwiązać żaden człowiek z osobna, ale wierzę, że wszyscy razem jesteśmy w stanie im sprostać.

Jak dobrze wykorzystać czas na studiach?

Śpijcie częściej, uczcie się częściej niż się bawicie, bawcie się tak często jak możecie. 

 

 

Wykształcenie czy doświadczenie?

Oba, jedno bez drugiego zawsze będzie puste. Bez wykształcenia zamieniamy się w owce ślepo idące za demagogią, bez doświadczenia tracimy kontakt z rzeczywistością. Problemy tego świata nie zostaną rozwiązane przez gwarno dyskutujących białych mężczyzn w aksamitnych fotelach, ani przez znojnie pracujący proletariat. Przyszłością są ludzie, którzy potrafią zarówno słuchać jak i czytać. 

 

Jeśli masz jakieś zainteresowania, opowiedz nam o tym.

Jeśli!? Interesuję się muzyką, fotografią, lingwistyką czy odbijaniem gumowej kulki od ściany. Jestem zagorzałym feministą i klimatycznym aktywistą. Angażuję się w życie wydziału, należę do dwóch kół naukowych, w jednym z nich nazywają mnie wiceprezesem. Po godzinach projektuję gry fabularne. Ah, no i oczywiście, matematyka.

 

Jaką radę dałbyś obecnym kandydatom na studia?

Nie spieszcie się. Wyluzujcie, weźcie głęboki wdech. Oczy i uszy miejcie szeroko otwarte. Słuchajcie każdego, kto chce mówić, nie wierzcie żadnemu z osobna. Ale przede wszystkim – naprawdę, nie ma nic ważniejszego – znajdźcie ludzi, przy których czujecie się jak w domu, którzy zawsze będą w waszym narożniku, którzy dzielą wasze pasje, którzy będą gotowi skoczyć za wami w przepaść, będziecie ich potrzebowali. Świetnym miejscem, aby poznać takich ludzi, są koła naukowe. 

 

Czym różni się studiowanie od nauki w liceum?

Jedną z największych różnic jest to, że na studiach nikt do niczego nie zmusza. Nikt nie będzie stał nad wami i pilnował, żebyście odrobili zadanie. Na studiach uczycie się nie dlatego, że musicie, tylko dlatego że chcecie. Sami musicie podjąć taką decyzję, inaczej szybko zorientujecie się, że zostajecie z tyłu. 

 

Kto jest dla Ciebie inspiracją?

Nieprzebrana obfitość ludzi pełnych pasji. Kobiety, które walczą o swoje prawa, młodzi ludzie, którzy budują swoją przyszłość na tej planecie, wszyscy ci, którzy z troską patrzą na drugiego człowieka. Jest tak wiele osób, które podziwiam za ich zaangażowanie i poświęcenie, między innymi moja mama, moi przyjaciele, moi profesorowie. Jeśli miałbym nazwać kogoś, kto jest powszechniej rozpoznawalny, będzie to Brit Marling – głównie znana jako aktor, pisarz czy reżyser, dla mnie jest uosobieniem wszystkich tych idei.

 

Co jest dla Ciebie największą motywacją?

Ludzie. Ludzie których kocham i na których mi zależy. Ludzie, którym zależy na mnie. Ale również ci ludzie, których nie znam, jesteśmy wszyscy jednym społeczeństwem i musimy trzymać się razem. Stoi przed nami wiele wyzwań, których nie jest w stanie rozwiązać żaden człowiek z osobna, ale wierzę, że wszyscy razem jesteśmy w stanie im sprostać.