Prof. dr hab. Ewdoksia Papuci-Władyka, Wydział Historyczny

Prof. dr hab. Ewdoksia Papuci-Władyka

Prof. dr hab. Ewdoksia Papuci-Władyka
Wydział Historyczny, Instytut Archeologii

 

Proszę opowiedzieć kilka słów o sobie.

Jestem dzieckiem emigrantów politycznych z Grecji, których po wojnie domowej przygarnęła Polska. Urodziłam się już w Polsce, więc mam dwie ojczyzny: Polskę i Grecję. Losy tych emigrantów niedawno barwnie opisał Dionis Sturis w swojej książce „Nowe życie”, gdzie jest też wywiad ze mną. Ukończyłam szkołę podstawową i liceum im. S. Żeromskiego w Bielsku-Białej a potem studiowałam archeologię na UJ, gdzie zostałam przyjęta bez egzaminu jako najlepsza uczennica liceum (wtedy istniał taki system promowania najlepszych uczniów). Na wybór kierunku miały z pewnością też wpływ moje greckie korzenie. Po studiach rozpoczęłam pracę na UJ w Instytucie Archeologii, z którym jestem związana do dziś. W naszej Alma Mater uzyskałam wszystkie naukowe stopnie kariery zawodowej. Obecnie jestem profesorem zwyczajnym i kierownikiem Zakładu Archeologii Klasycznej. Ponadto pełnię funkcje Wicedyrektora Polskiego Instytutu Archeologicznego w Atenach, Przewodniczącej Komisji Archeologii Krajów Śródziemnomorskich Polskiej Akademii Umiejętności. Od 2011 r. kieruję wielkim interdyscyplinarnym projektem badań UJ w Pafos na Cyprze, a od ub. roku także wykopaliskami Uniwersytetu Warszawskiego w tym antycznym mieście, bowiem obie polskie ekspedycje na tej wyspie zostały połączone.
Prywatnie jestem żoną Marka Władyki, matką Patryka i babcią dwóch wnuków, Ignacego i Miłosza. Mieszkamy z mężem w podkrakowskiej wsi. Dzięki Markowi, który z wykształcenia jest archeologiem, ale zajmował się przez lata ekologią, mam nastawienie ekologiczne i popieram zrównoważony rozwój. Mieszkają z nami dwa fajne koty, tzw. dachowce, czyli nierasowe. Uwielbiam taniec i pływanie (niestety tylko w Morzu Śródziemnym, bo Bałtyk za zimny na moje greckie geny!), lubię jazdę na rowerze, gotowanie i pracę w ogrodzie. Słucham m.in. muzyki rockowej, która była fascynacją od czasu podstawówki i liceum, gdy słuchaliśmy piosenek Beatlesów i Rolling Stonesów, Czerwonych Gitar i Breakaout'ów na pocztówkach dźwiękowych (tak, był to wtedy prawie jedyny dostęp do nowości!).

 

Kto był lub jest dla Pani autorytetem?

W zakresie mojej dyscypliny na pewno pani profesor Maria Ludwika Bernhard, która zaraziła mnie swoją miłością do cywilizacji greckiej, a szczególnie greckiej ceramiki i malarstwa wazowego. Od samego początku wiedziałam, że chcę się zajmować archeologią Grecji, ale poznanie pani profesor i jej dorobku skierowało mnie w stronę ceramiki jako specjalizacji.
W szerszym znaczeniu autorytetem był i jest np. p. Bronisław Geremek i p. Władysław Bartoszewski z jego maksymą „Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto.” oraz p. Ewa Łętowska, pierwsza Rzecznik Praw Obywatelskich w wolnej Polsce. Wszystkie te postacie cechowały czy też cechuje rozsądne i zrównoważone podejście do polityki, życia społecznego i jego problemów.

 

Trzeba dążyć za swoimi pragnieniami i nie bać się podejmować trudnych decyzji.

Pani przepis na sukces w swojej dziedzinie.

Trzeba mieć pasję, trochę talentu, ale też chęć do pracy - i to jest najważniejsze, bo „samo się nie zrobi”, jak głosi obiegowe określenie. Krótko mówiąc: praca, praca i jeszcze raz praca. Potrzebne jest też samozaparcie i konsekwentne dążenie do celu. Nie można się zrażać porażkami. One są i zawsze będą, bo takie jest życie.

 

Co jest dla Pani motywacją?

Dociekliwość i chęć poznania: jak to było, jak żyli ludzie w tym czasie, którym się zajmuję, czyli starożytnością, co tam się kryje pod ziemią, na co natrafimy i co nam to pozwoli wywnioskować? Archeologia to trochę takie śledztwo, jak w zagadkach kryminalnych: staramy się z ułamków tego, co dotrwało do naszych czasów zrekonstruować przeszłość, poznać i rozwiązać jej zagadki. Mój mąż nawet żartobliwie mówi, że nadawałabym się do pracy śledczego.
Ważną motywacją jest też dla mnie ambicja bycia bardzo dobrą, a nawet najlepszą w swojej dziedzinie, zdobycie uznania dla swoich działań.

 

Jak wygląda życie naukowca?

Życie naukowca jest wspaniałe i fascynujące, ale jednocześnie, nie ukrywajmy, trudne, a szczególnie – muszę to powiedzieć – trudne dla kobiet parających się nauką. Jeżeli kobieta odłoży np. posiadanie dzieci na później, po zrobieniu doktoratu, to może w końcu nie mieć ich w ogóle, a jak zdecyduje, że najważniejsza jest rodzina, to kariera naukowa może kuleć czy przebiegać wolniej. Praca naukowa na uczelni to nie tylko praca przy komputerze i w bibliotece, ale też prowadzenie zajęć dydaktycznych, jest mnóstwo wyjazdów na wykopaliska, kwerendy, staże, stypendia, konferencje, warsztaty, konsultacje itp. Nieustannie trzeba podnosić swoje kwalifikacje, uzupełniać wiedzę o nowe odkrycia i publikacje. A przecież jest jeszcze najczęściej rodzina i dom. Trzeba więc czas dzielić między pracę i rodzinę oraz dom, co nie zawsze jest łatwe i często ma się poczucie rozdarcia miedzy jednym a drugim. To nie jest praca jak w biurze na przysłowiowe „osiem godzin”, to praca na okrągło, często trzeba wiele poświęcić (np. czas dla rodziny), by osiągnąć sukces.

 

Czy doświadczyła Pani porażki, którą potem przekuła Pani w sukces?

Będąc pracownikiem UJ jednocześnie byłam przez wiele lat stałym członkiem Polskiej Misji Archeologicznej Uniwersytetu Warszawskiego w Pafos na Cyprze. Był taki trudny moment w mojej karierze, gdy miałam objąć kierownictwo tych wykopalisk, ale w końcu do tego nie doszło, co było dla mnie wielkim rozczarowaniem. Ale jak już - mówiąc kolokwialnie - „się pozbierałam”, to pomyślałam, że dlaczego właściwie by nie zrobić własnych wykopalisk mojej Alma Mater? I udało się! Zbudowałam od podstaw ekspedycję UJ w Pafos, która bada Agorę czyli rynek starożytnego miasta, jego „serce”. Miarą jej sukcesu było między innymi zdobycie prestiżowego grantu „Maestro” Narodowego Centrum Nauki, który pozwolił wspaniale rozwinąć badania. A że fortuna kołem się toczy, to od ubiegłego roku zostałam też szefową ekspedycji warszawskiej i obie połączone ekspedycje będą pracować od tego momentu wspólnie.

 

Dlaczego warto studiować na uniwersytecie?

Warto studiować w ogóle, bo uważam, że daje to zupełnie inne spojrzenie na swój kraj, ale też na świat. Studia otwierają oczy na wiele spraw, poszerzają horyzonty myślowe, dają różne możliwości dokształcania się nie tylko w wybranej dziedzinie, ale też w innych, dają możliwość wyjazdów stażowych, praktyk, poznawania innych krajów i ludzi. A szczególnie warto studiować na UJ, bo jest to jedna z dwóch najlepszych uczelni w kraju i również coraz lepiej rozpoznawalna uczelnia w Europie i poza nią. Ostatnio zdobyty status uczelni badawczej rozszerzy jeszcze te możliwości.

 

Jak dobrze wykorzystać czas na studiach?

Trzeba studiować, czyli uczestniczyć w zajęciach i samodzielnie pracować, rozwijać swoje pasje. Mając już bardzo długą perspektywę widzę, ile możliwości mają teraz studenci i ciągle im to powtarzam, trzeba z nich korzystać, np. z programu Erasmus Plus i wielu innych. Ale również z bogatej oferty kulturalnej, co akurat w Krakowie jest wspaniałe i można z niej brać pełnymi garściami (miejmy nadzieję, że koronawirus się skończy i wrócimy do jakiejś normalności). Trzeba się też bawić, bo jak nie na studiach, to kiedy? Potem zazwyczaj zaczynają się obowiązki, praca, rodzina i jest mniej czasu dla siebie.

 

Jaką radę udzieliłaby Pani młodym ludziom?

Trzeba dążyć za swoimi pragnieniami i nie bać się podejmować trudnych decyzji. Jako przykład podam swój przypadek: jak oświadczyłam w domu i w szkole, że wybrałam archeologię, to się podniosło larum - „Dziecko z czego ty będziesz żyć? Masz możliwość wyboru, więc idź lepiej na prawo lub medycynę” – wtedy to były najpopularniejsze kierunki. Ale ja się uparłam i nie żałuję (choć płace na krajowych uczelniach pozostawiały i nadal pozostawiają wiele do życzenia).

 

Wykształcenie czy doświadczenie?

Zawsze wykształcenie, choć w dzisiejszym zglobalizowanym, szybko zmieniającym się i coraz bardziej populistycznym świecie widać, że bez tego niestety obchodzi się duża część społeczeństw. Oczywiście doświadczenie jest też niezwykle ważne, przykładowo w naszej dziedzinie po ukończeniu studiów, by móc samodzielnie prowadzić badania terenowe trzeba wykazać się kilkunastomiesięcznym stażem. Kiedyś zagranicą miałam możliwość rozmowy z osobą rekrutującą pracowników i jednym z najważniejszych kryteriów było czy kandydat ukończył studia, bo to świadczy o pewnym poziomie możliwości intelektualnych, inteligencji i zdolności do sprostania zadaniom w określonym czasie. I co ciekawe ta osoba powiedziała: „Wie pani, to nieważne akurat jaki kierunek ukończył ten kandydat, ważne, że studiował i radził sobie”. To niezwykle istotne dziś, kiedy większość ludzi musi zmienić zawód nawet kilka razy w ciągu życia, a mając trening uczenia się nowych rzeczy, który zaczyna się na studiach, lepiej dają sobie z tym radę. Stąd strategia europejska „Uczenia się przez całe życie”.

 

Jakie nowe wyzwania stoją przed Panią?

Nowe wyzwanie to ukształtowanie połączonej polskiej ekspedycji w Pafos: trzeba na nowo zdefiniować jej cele i misję, kierunki badań na najbliższe kilka lat, to naprawdę wielkie zadanie. Na szczęście mam świetny zespół, więc mam nadzieję, że pójdzie dobrze. Również stworzenie (po wielu latach starań) wspomnianego wyżej Polskiego Instytutu w Atenach daje możliwość otwarcia nowego kierunku badań w samej Grecji, co jest drugim wspaniałym i ekscytującym wyzwaniem.