Dr Alicja Rafalska-Łasocha, Wydział Chemii

Dr Alicja Rafalska-Łasocha

Dr Alicja Rafalska-Łasocha, pracownik Wydziału Chemii UJ

 

Kilka słów o mnie.

Nazywam się Alicja Rafalska-Łasocha. Zajmuję się zastosowaniami dyfrakcji rentgenowskiej do badań obiektów dziedzictwa kulturowego oraz promocją i popularyzacją nauki na Wydziale Chemii. Moja praca doktorska dotyczyła dziejów nauki na przełomie XIX i  XX wieku, a  jej efektem jest książka pt. "Maria Skłodowska-Curie i  jej kontakty ze środowiskiem krakowskim". Jestem również kuratorką eksponowanych w  Polsce i  zagranicą wystaw o  Marii Skłodowskiej-Curie, Karolu Olszewskim i  szeroko pojętej krystalografii. Byłam też współorganizatorką i członkiem międzynarodowej komisji Krystalografia w  sztuce i  obiektach dziedzictwa kulturowego, działającej w ramach Międzynarodowej Unii Krystalografii. Prywatnie jestem matką czterech synów (najmłodszy – doktorant UJ prowadzi aktualnie prace badawcze w CERN), babcią siedmiorga wnucząt i  żoną profesora chemii UJ.

 

Kto był/jest Pani autorytetem?

Naturalnie, jak na chemiczkę przystało Maria Skłodowska-Curie. Patronka mojej szkoły średniej, osoba zafascynowana rozwiązywaniem zagadek otaczającego ją świata i  konsekwentnie realizująca swoje zamiary pomimo wielu przeszkód, które zsyłał jej los.

 

Pani przepis na sukces w swojej dziedzinie.

Badania naukowe wymagają benedyktyńskiej pracy, ale regułę: "ora et labora" (módl się i pracuj), zmieniłabym na: myśl i  działaj! Szybko! Może brzmi to banalnie, ale jak powiedział Henry Ford "Myślenie to najcięższa praca z możliwych i pewnie dlatego tak niewielu ją podejmuje". Drugą bardzo istotną sprawą są kontakty naukowe z uczonymi pracującymi nad podobnymi problemami na świecie, o które należy zabiegać i je podtrzymywać. Przykładem i ciekawostką zarazem mogą być pierwsze eksperymenty z promieniowaniem rentgenowskim powtórzone w Krakowie na początku 1896 r. przez profesora Karola Olszewskiego, w zaledwie kilka tygodni po ich odkryciu przez Roentgena, w czasach, gdy komunikacja między ludźmi nie była tak szybka i łatwa jak obecnie, w dobie internetu.

 

Co jest dla Pani motywacją?

Przyszłość. To, co robimy dziś, odbije się echem w przyszłości. Ci, którzy przyjdą po nas, będą mieć życie lepsze i łatwiejsze lub będą nieść ciężar naszych (rodziców i nauczycieli) błędów, pomyłek i zaniechań. W codziennej pracy przyszłość to nasi młodsi współpracownicy, studenci i uczniowie. Wartości, jakie im przekazujemy, mogą przynieść dobre owoce lub zwodzić ich na manowce i prowadzić w ślepe zaułki. Dlatego chętnie uczestniczę w spotkaniach z młodzieżą i staram się przekazywać młodym moją wiedzę i doświadczenie.

 

Strzeżcie się marnowania czasu. Chwytajcie życie pełnymi garściami, ale wybierajcie rozważnie. Czas studiów mija bardzo szybko.

Jak wygląda życie naukowca?

Pewnie wygląda różnie, jak różni są ludzie i dziedziny, w  których pracują. Ma jednak wspólną cechę, a mianowicie: o pracy myśli się bez przerwy. Trudno filologowi nie myśleć o rozpoczętej książce; konstruktorowi silników zjeść spokojnie obiad, bo myśli ciągle jak usprawnić maszynę, nad którą pracuje, by była bardziej wydajna; lekarzowi zamknąć drzwi sali zabiegowej i  nie myśleć o wykonanej operacji; urbaniście pójść na spacer i  nie myśleć o opracowywanym właśnie planie, a  fizykowi cząstek zasnąć, gdy myśli o sposobach zliczania cząstek w  wielkim zderzaczu hadronów. Trzeba się dyscyplinować, by choć trochę w ciągu dnia przestać myśleć o pracy i  żyć w miarę normalnie. Bardzo istotną sprawą jest też kontakt z  literaturą fachową. Naukowcy powinni znać wyniki publikowanych badań w swojej dziedzinie, a  liczba publikacji rośnie niezmiernie szybko. Trzeba też prowadzić zajęcia dydaktyczne, sprawdzać kolokwia, wypełniać sprawozdania, troszczyć się o funkcjonowanie aparatury, zaopatrzyć laboratorium w odczynniki i  inne materiały potrzebne do badań. Życie naukowca ma też swoje blaski. Niewielkie ich grono to prawdziwa elita, bardzo jednak różna od współczesnych celebrytów. Kiedyś, jeden z  naszych przyjaciół, znakomity holenderski krystalograf powiedział: "Wiesz, jest tylko kilku kolegów na świecie, którzy rozumieją problem, nad którym pracuję i  tylko z nimi mogę sensownie o tym porozmawiać" (dwóch spośród tych kolegów to laureaci Nagrody Nobla, których dawno już temu gościliśmy w  Krakowie).

 

Czy doświadczyła Pani jakiejś porażki, którą później przekuła Pani w sukces?

Nie nazwałabym tego porażką, ale był moment zwrotny w  mojej pracy zawodowej. Zajęłam się wówczas historią nauki i  nową dziedziną zastosowań technik krystalograficznych do badań dzieł sztuki na Wydziale Chemii UJ, a  potem znalazłam naszej małej grupie badawczej właściwe miejsce na arenie międzynarodowej. Dużo czasu poświęciłam wówczas również sprawom popularyzacji i  promocji nauk ścisłych. Szczególnie aktywnie włączyliśmy się w  obchody Międzynarodowego Roku Chemii (2011) oraz Międzynarodowego Roku Krystalografii (2014). Bardzo pomogła nam w tym ówczesna pani dziekan Wydziału Chemii UJ prof. Grażyna Stochel, wspierając nas i  stwarzając przyjazną atmosferę do pracy. Słowa sukces nie lubię. Cieszy mnie jednak, że na organizowane przez Wydział Chemii UJ, wspólnie z  Muzeum Narodowym w Krakowie i  Instytutem Katalizy i  Fizykochemii Powierzchni PAN, konferencje naukowe "X-ray and other techniques in investigations of the objects of cultural heritage" przyjeżdżają uznane na świecie autorytety w  dziedzinie badań fizykochemicznych obiektów dziedzictwa kulturowego.

 

Dlaczego warto studiować na uniwersytecie?

Warto studiować na Uniwersytecie Jagiellońskim, ponieważ to miejsce z  bogatą, wielowiekową tradycją; to również najstarszy Uniwersytet w Polsce i  jeden z najstarszych w Europie. Obecnie jesteśmy wśród najlepszych uczelni w naszym kraju i  mamy wspaniałe, nowoczesne laboratoria badawcze na Kampusie 600-lecia Odnowienia Uniwersytetu Jagiellońskiego i zabytkowe, piękne sale wykładowe w sercu Krakowa. Warto studiować na UJ dlatego również, że Kraków to miasto magiczne, gdzie historia i nowoczesność tworzą barwny kolaż, pełen różnorodnych możliwości rozwoju dla głodnych wiedzy i  wrażeń intelektualnych młodych ludzi. Jako chemik zachęcam oczywiście do studiów na Wydziale Chemii UJ.

 

Jak dobrze wykorzystać czas na studiach?

Zdobywać wiedzę, ale nie tylko w salach wykładowych i w laboratoriach. Trzeba się uczyć języków obcych, gdyż ich znajomość otwiera wiele możliwości, poznawać nowych, ciekawych ludzi i nowe ciekawe miejsca. Kraków to miasto królewskie, miasto Karola Olszewskiego i Estreicherów, miasto Matejki i Wyspiańskiego, więc warto poznać ich, i wielu innych uczonych i artystów, dziedzictwo pozostawione współczesnym. Kraków to też miasto różnorodnych imprez kulturalnych, Lajkonika, pasów i białej gwiazdy, które łączą pokolenia i warto również poznać te typowo krakowskie klimaty. Ale przede wszystkim trzeba się uczyć.

 

Jaką radę udzieliłaby Pani młodym ludziom?

Strzeżcie się marnowania czasu. Chwytajcie życie pełnymi garściami, ale wybierajcie rozważnie. Czas studiów mija bardzo szybko. Gdy będziecie odbierać dyplom zabrzmią Wam może w  uszach słowa krakowskiego barda, Andrzeja Sikorowskiego:

"To się jednak już zdarzyło

Deszcz nie jeden na nas spadł

Nie powtórzy się co było

Inny dziś w kominach wiatr"

Nie trwońcie więc, danej Wam szansy.

 

Wykształcenie czy doświadczenie?

Ważne są jednakowo choć, w różnych sytuacjach mogą mieć różne znaczenie. Dla zawodów artystycznych świeżość myślenia sprzyja kreatywności, ale doświadczenie też się przydaje. Już w czasie studiów warto go zdobywać angażując się w różnorodne przedsięwzięcia i odbywając wolontariat i staże w ambitnych, nowoczesnych instytucjach i firmach, których w Krakowie nie brakuje.

 

Jakie nowe wyzwania stoją przed Panią?

Przede wszystkim chciałabym dokończyć rozpoczęte badania związane z  wzajemnym oddziaływaniem pigmentów używanych przez współczesnych artystów. Nowe wyzwania to te, na które dotychczas brakowało czasu, ale wkrótce mam nadzieje je podjąć. Na razie jest jednak za wcześnie by o nich mówić.